muszę się zabrać za siebie. film się sam nie zrobi, się sam nigdy nie ogarnie. mnie ogarnia strach, że wszystko się rozsypie, że pojebie, że będzie dno. myśli bardziej kontemporarne to takie, że nikogo ten projekt nie interesuje, że ktoś położy lachę i reszta pójdzie za nim. trochę to dziecinne, ale chcę, by wszystko było w porządku.
everything will be ok. everything will find its right place.
nie wierzę w to, co mówię.
nie wierzę sam sobie, to chyba najgorsze, co może się przytrafić człowiekowi.
napastują mnie myśli, że moje plany na przyszłość to straszne widzimisię, bezpodstawne, bezpłodne i nierozsądne. że będę nauczycielem. NAUCZYCIELEM. języków obcych. żadna praca nie hańbi, a i w ślady matki bym poszedł, ale to nie jest moje wymarzone to-co-robię.
panie borze jam tu na dole. ja ciem pfossse. ześlij cud albo chociaż kopa w dupę żebym się ogarnął.
ja baranek tfuj.
cudów nie będzie, nie te czasy. jakby się dobrze zamachnąć to może i samemu sobie kopa się zasadzi.
OdpowiedzUsuńGdyby nie to, że pana Bora nie ma... Ale mamy Borata!
OdpowiedzUsuńBartoszu, ja bardzo chętnie mogę Cię w dupę kopnąć.
nie rozumiem ale masz muj support :*:*:
OdpowiedzUsuń