czwartek, 28 stycznia 2010

AVATAR - Recenzja w Trzech Zdaniach™

moi drodzy.

aby ułatwić sobie życie, wymyśliłem nową formę oceniania filmów/albumów/książek etc... Recenzje w Trzech Zdaniach™.


oznacza to mniej więcej tyle, że o danym dziele powiedziano już tyle, że nie ma sensu się nad tym rozwijać - lub zwyczajnie nie ma o czym mówić - więc swoją opinię na jego temat wrzucam w równo trzy (możecie liczyć) zdania, starając się w nich dać wam jak najwięcej informacji i wskazówek na jego temat, a jednocześnie pozostając zwięzłym. no i oczywiście, na koniec standardowa ocena w skali dziesięciopunktowej.

a zaczynamy od filmu Avatar. zaiste, powiedziano o tym filmie już za dużo.

efekty specjalne, rzeczywiście, GENIALNE I WTŁACZAJĄCE W FOTEL, ale scenariusz jest wtórny, nieciekawy i przewidywalny, przez co film, jakże głęboki wizualnie, jest płaski w wymowie. panie Cameron, klisze i banały powinny być dodatkowymi smaczkami dla bystrych oczu (pisałem pewien czas temu o tym, jak Gilliamowi to się udało), a nie kluczowymi elementami fabuły! nie zapominajmy też o kompletnym braku pomysłu na rozwiązanie problemów bohaterów filmu - deus ex machina obecne w jednej z najważniejszych scen Avatara wprawiło mnie tylko i wyłącznie w zażenowanie.

ocena końcowa: 4/10

2 komentarze:

  1. http://blip.pl/s/37984982 – serio, nie rozumiem szału, nie kręci mnie to. Mamusiu, czy jestem dziwny?

    OdpowiedzUsuń
  2. byłem na tym, ale Wszechmogący chciał, żebym usiadł w pierwszym rzędzie i szyja mnie do dziś napierdala, przez co nie mogłem się w ogóle skupić na filmie. Ale z tego co pamiętam to już na początku wiedziałem jak to się skończy, istnie disnejowska fabuła, można powiedzieć chyba.

    OdpowiedzUsuń