dziś pogoda nie była dla nas najłaskawsza, choć deszcz od czasu do czasu jak się zdarzy to tragedii nie ma.
tak więc moknąc dziś w okolicach godziny 17 na skrzyżowaniu ulic franciszkańskiej i bonifraterskiej w warszawie wpadł mi w oko pewien volkswagen.
volkswagen jak volkswagen, niemieckie auto w seata się nagle nie zmieni, moknąc od deszczu. a jednak podszedłem bliżej. i jak jasną kurwę grom z nieba nie pierdolnie, idiota kierowca właściciel zostawił otwarte okno. jeszcze brakowało wywieszki "obrabuj moją zdebilałą dupę".
zgaduję że jego filozofia życiowa to "lubię moczyć gąbkę".
ps. od razu widać, że nie chłopak nietutejszy.



ahaahahhaahahahah, idiota :D
OdpowiedzUsuńSo fuckin' epic.
OdpowiedzUsuńa tak propos, cechą charakterystyczną tego passata jest to że silniczkom elektrycznym pękają ząbki i szyby opadają, więc może to nie dlatego że nie zamknął :)
OdpowiedzUsuń