poniedziałek, 4 lipca 2011

mój pesel, mój

od czasu uzyskania wyników matury jedyną rzeczą, o której jestem w stanie myśleć, są wyniki rekrutacji na studia. wyniki w mojej głowie dzwonią i dzwonią. nawet jeśli zadzwonią radosną nowiną, to i tak będę się martwił, że nie dam rady pociągnąć dwóch kierunków naraz, o których tak marzę i śnię.

urban urban ogarnij się. ogarnij się mówi cichy głosik w mojej głowie za każdym razem, gdy zaczynam biadolić a co to będzie co to będzie.

a przecież jest tyle rzeczy, którymi naprawdę warto się zająć, pomyśleć. deszcz zalewa miasto szarą maścią nieciekawą, warto by pomyśleć o czymś cieplejszym do zarzucenia na plecy. chodniki zmoczone i zmoknięte, nie mam innych butów tylko te dresiarskie coby nie zamoczyć stóp?

i wychodzi na to, że jedyne, co jeszcze zwraca moją uwagę, to pogoda. starzeję się z każdym dniem (nie wspominając, że za kilka dni już nie będę radosnym, jebniętym nastolatkiem. jak powinienem ubrać się na okazję zakończenia najgorszego okresu w życiu człowieka? co mówicie? że dalej jeszcze gorzej? no tak. czyli niespecjalna okazja na odświętny ubiór) i widzę to w lustrze, przypominam chorą mieszankę własnego dziadka i matki (gdzie ojciec? gdzie ojciec? tato?).

tak siedząc i marudząc sam do siebie x wieczorów temu naskrobałem jeszcze kilka słów na kawałku kartki, zajmującym zaszczytne miejsce obok monitora. przytoczę:

stanowczo odmawiam rozmowy
podkreślam stanowczość tonem
czy jestem tylko korniszonem?

przyznam, że absolutnie nie mam pewności co do podstaw powstania tego tekstu literackiego. czy ja piłem? czy byłem na haju od sporej ilości neo-anginu? wciągam to gówno nosem? rozglądałem się niepewnie, zadając sobie pytania, na które nie znałem odpowiedzi. przestałem ufać samemu sobie. kiedy nie ufa się sobie, to robi się ciężko, wręcz pora zacząć się bać. i już narzuca mi się definicja syndromu obcej ręki, że w nocy się sam zajebię i potem znajdą mnie w pościeli z ręką na szyi, ochlapanego własną krwią, śliną i spermą. nie uśmiecha mi się taki koniec. nie teraz, kiedy muszę dostać się na dobre studia, żeby rodzina była dumna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz